Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe przetwory. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

dżem morelowy z wanilią


Trzeci z kolei dżemowy przepis na blogu :) Jak na razie ostatni, ale być może zamknę jeszcze jakieś owoce w słoiku tego lata :) Dżemy to na prawdę świetna sprawa i zachecam Was, abyście je robili!
Morele to jedne z moich ulubionych letnich owoców. Mogę jeść je na okrągło. Dżem z nich chciałam zrobić już poprzedniego lata, ale niestety się nie udało. Jednak w tym roku z mojej kuchni do piwnicy powędrowało sześć słoików pysznego dżemu. W ostatniej chwili postanowiłam dodać do niego ziarenka z laski wanilii i to jest to! Morele i wanilia to cudowne połączenie! Wypróbujcie :)



DŻEM MORELOWY Z WANILIĄ
przepis autorski // 6 słoików

~1,5kg dojrzałych i słodkich moreli
~300g cukru
~laska wanilii

Morele myjemy, pestkujemy i kroimy w kostkę. Wrzucamy do garnka i dusimy do miękkości. Wanilię rozcinamy wzdłuż i za pomocą noża wyjmujemy z niej nasionka. Do moreli dodajemy cukier, nasionka wanilii (laskę też dodajcie, będzie bardziej aromatycznie) i gotujemy na małym ogniu ok. godzinę. Wyłączamy dżem i odstawiamy na kolejną godzinę. Po tym czasie ponownie zagotowujemy dżem i gotujemy do zgęstnienia. W piekarniku wyparzamy słoiki (oraz nakrętki) i od razu napełniamy je gorącym dżemem uważając, aby nie pobrudzić rogów słoika (miejsca na zakrętkę), odwracamy słoiki do góry dnem, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do całkowitego ostudzenia. Smacznego! :)


Przepis dodaję do akcji:
Letnie owoce

sobota, 8 sierpnia 2015

dżem wiśniowy z kardamonem


Dzień dobry! :) Mam nadzieję, że moje dżemy jeszcze się Wam nie znudziły...bo mam dzisiaj przepis na kolejny! I w zanadrzu jeszcze jeden...i trudno mi obiecać, ze w tym roku już żadnego nie zrobię :) Uwielbiam robić dżemy. Niedawno Tato przyniósł całe wiadro wiśni - chyba ponad 5kg...przez 2,5h je drylowałam...Z kuchni wyszły dwa rodzaje dżemów - czekowiśnia (polecam, musicie zrobić!), ten na który przepis podaję dziś oraz nalewka i muffiny. Dodanie kardamonu do tego dżemu to był świetny pomysł! Ta przyprawa świetnie pasuje do wiśni. Spróbujcie :)




DŻEM WIŚNIOWY Z KARDAMONEM
przepis autorski // 5 słoików

~1,5kg wiśni (waga bez pestek)
~300-400g cukru
~czubata łyzeczka mielonego kardamonu (lub wiecej / mniej do smaku)

Wiśnie wrzucamy do garnka, dodajemy połowę ilosci cukru i gotujemy ok. 1,5h. Następnie wyłaczamy dżem na ok. 1-2h. Po upływie tego czasu dodajemy pozostały cukier i gotujemy do zgęstnienia. Pod koniec gotowania doprawiamy kardamonem. W piekarniku wyparzamy słoiki (oraz nakrętki) i od razu napełniamy je gorącym dżemem uważając, aby nie pobrudzić rogów słoika (miejsca na zakrętkę), odwracamy słoiki do góry dnem, przykrywamy ściereczką i odstawiamy do całkowitego ostudzenia. Smacznego! :)


Przepis dodaję do akcji:
Letnie owoce

środa, 5 sierpnia 2015

(niskosłodzony) dżem z czarnej porzeczki


Witam Was w ten upalny poranek i zachęcam do przygotowania domowego dżemu - tym razem z...czarnej porzeczki ;) A w zanadrzu mam jeszcze dla Was dwa przepisy na inne dżemy - może ktos zgadnie z jakich owoców?
Do moich dżemów staram się nie dodawać kilogramów cukru i tak było też tym razem, dżem jest "niskosłodzony", jednak ze względu na sporą kwaskowatość owoców musiałam nieco zwiększyć jego ilość. Jeśli macie słodkie porzeczki (choć z natury są przecież kwaśne i taki ich urok...:)), możecie zmniejszyć ilość cukru o 100g.


DOMOWY DŻEM Z CZARNEJ PORZECZKI
przepis autorski // 7 słoików dżemu (3 takie jak na zdjęciach + 4 większe o poj. 300ml)

~2,5kg czarnej porzeczki
~500g cukru

Owoce oczyszczamy, myjemy i wsypujemy do garnka z grubym dnem. Gotujemy na małym ogniu ok. godzinę, następnie dodajemy połowę cukru i gotujemy 30-60 minut. Wyłączamy palnik i dajemy "odpocząć" dżemowi na ok. 1-2h. Po tym czasie dodajemy pozostały cukier i gotujemy dżem do zgęstnienia (można też lekko go zblendować, jeśli nie chcecie aby miał dużo kawałków owoców). W piekarniku wyparzamy słoiki i zakrętki. Od razu po wyjęciu słoików nakładamy do nich gorący dżem, zakręcamy i odwracamy do góry dnem. Słoiki napełnione dżemem przykrywamy ściereczką, aby wolniej stygły i pozostawiamy do całkowitego ostudzenia w tej formie. Pamiętajcie, że jeśli przy napełnianiu słoików zabrudzicie miejsce na nakrętkę musicie dokładnie je wytrzeć! Smacznego :)


Przepis dodaję do akcji:
Letnie owoce

czwartek, 16 lipca 2015

domowa mieszanka mąk bezglutenowych (z błonnikiem witalnym)


W sklepach na półkach możemy znaleźć wiele gotowych mieszanek mąk bezglutenowych. Jednak gdy bliżej przyjrzymy się składom...taka mieszanka moze okazać jeszcze bardziej niezdrowa niż czysta mąka pszenna. Ponadto wiele z dodatkowych składników w gotowych mieszankach może wywołać efekt alergizujący... Najlepiej jest po prostu taką mieszankę przygotować samemu! Nie będzie kosztować więcej niż gotowa mieszanka (a nawet mniej w przeliczeniu na kg), a będzie o wiele zdrowsza. Mieszanka na którą podam przepis jest "uniwersalna", tzn. że nada się do większość potraw - ciast, placków, gofrów, naleśników itp... Wzbogaciłam ją o błonnik witalny (oczyszczający). Myślę, że słyszeliście już o nim. A jeśli nie - jak najszybciej musicie poznać ten produkt!



W skład błonnika oczyszczającego wchodzą nasiona babki płesznik, która stanowi 80% oraz łupina babki jajowatej - 20%. Odgrywają one bardzo ważną rolę w diecie, ponieważ wspomagają proces przemiany materii, oczyszczają jelita, usuwają toksyny z organizmu i regulują poziom cukrów we krwi.

Babka płesznik zawiera substancje, które pęcznieją w jelitach i wpływają pozytywnie na proces przemiany materii. Babka płesznik wchłania niekorzystne substancje, które dostają się do organizmu wraz zjedzeniem. Pomaga w zaparciach i trawieniu, dlatego jest szczególnie polecana osobom z problemami jelitowymi.

Babka jajowata jest rodzajem zioła, które zawiera duże ilości śluzu. Pęcznieje on w żołądku, przez co powoduje udrożnienie jelit i usuwa dyskomfort, związany z dolegliwościami jelitowymi.
Błonnik oczyszczający można też spozywać „samodzielnie” - trzy łyżeczki błonnika rozpuścić w 0, 5 litra płynu, pozostawić na 5 min, aby nasiona spęczniały, zamieszać i od razu wypić. Można zalewać go wodą, sokiem, mlekiem Najlepiej spożywać na trzy godziny przed posiłkiem i bezpośrednio po posiłku, ponieważ w ten sposób w znacznym stopniu zwiększa uczucie sytości. Zalecana porcja błonnika oczyszczającego na dzień to 12 gramów.

Jedynie 32,90zł za 1kg!!!



DOMOWA MIESZANKA MĄK BEZGLUTENOWYCH Z BŁONNIKIEM WITALNYM
przepis autorski // ok. 1kg mieszanki

~130g mąki jaglanej 
~130g mąki (skrobi) z tapioki 
~300g mąki gryczanej 
~300g mąki ryżowej (jeśli macie taką możliwość najlepiej 150g mąki z brązowego ryżu i 150g mąki z białego ryżu, jeśli nie - może być tylko z białego)

Wszystkie składniki mieszamy. Przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku. 

poniedziałek, 29 czerwca 2015

dżem rabarbarowo-różany


Nie wiem jak u Was, ale w moim mieście na rynku na straganach często jeszcze widuję rabarbar. Rzutem na taśmę postanowiłam przygotować z niego dżem. Mam nadzieję, że i Wam uda się jeszcze gdzieś dostać ten rabarbar i przygotować poniższy dżem, bo jest na prawdę pyszny! Ostatnio do mnóstwa potraw na słodko dodaję wodę różaną - pokochałam jej aromat! Z rabarbarem łączy się idealnie! Dzięki temu dodatkowi nie jest to zwykły dżem z rabarbaru... ;) Nabiera on zupełnie nowego charakteru! Na prawdę warto zainwestować w wodę różaną i przygotować ten obłędny dżem :) Nie przepadam za (prze)słodkimi dżemami, więc do mojego nie dałam dużo cukru i jest w sam raz - nie za slodki, ale i nie za kwaśny :)
------------------------------------------------------------------------------
Zostałam także nominowana do "Liebster Blog Award" przez Olgę. Bardzo mi miło, dziękuję! :) Przy okazji tego posta odpowiem na zadane pytania :)
1. Zupa, drugie danie czy deser? Deser! Albo...może niech będzie drugie danie, nie można żyć na słodkościach :D
2. Muffiny czy kapkejki? Muffinki.
3. Widelec czy łyżka? Na to pytanie ciężko odpowiedzieć jednoznacznie, ponieważ i łyżka i widelec są bardzo przydatne przy posiłkach... :D
4. Śniadanie czy kolacja? Zdecydowanie śniadanie! 
5. Pierogi czy tortellini? Tortellini jadłam raz i to daaawno wiec nie pamietam za bardzo moich wrażeń, a za pierogami specjalnie nie przepadam, no chyba że z owocami ;) Niech będą pierogi... ;)
6. Wypieki wielkanocne czy bożonarodzeniowe? Bożonarodzeniowe. Piernik...♥
7. Piekarnik czy patelnia? Piekarnik.
8. Kawa czy herbata? Herbata. Z kawy lubię tylko jej zapach :D
9. Czekolada mleczna czy biała? Łeeee, ani ta ani ta... :D Gorzka - for ever :)
11. Nigella Lawson czy Jamie Oliver? Jamie.
12. Obiad w domu czy na mieście? W domu :) Nie ma to jak domowe jedzenie :)





DŻEM RABARBAROWO-RÓŻANY
przepis autorski // 4 słoiki

~1,2kg rabarbaru (waga już po odcięciu końcówek)
~300g cukru (przy tej ilości dżem jest kwaskowaty - możecie śmiało dodać wiecej jesli wolicie słodszy)
~4 łyżki wody różanej

Rabarbar kroimy na kawałki (jeśli jest łykowaty możecie go obrać - ja tego nie robiłam), wrzucamy do garnka, zasypujemy cukrem i odstawiamy na ok. 15-20 minut, mieszamy i włączamy palnik. Gotujemy dżem do momentu aż kawałki rabarbaru w większości sie rozpadną, będą miękkie a dżem będzie gęsty. Wodę różaną dodajemy ok. 20-30 minut przed zakończeniem gotowania. W piekarniku w temp. 100*C wyparzamy słoiki i do jeszcze gorących nakładamy dżem, zakręcamy dokładnie, obracamy do góry dnem, przykrywamy ściereczką i pozostawiamy do całkowitego wystudzenia. Smacznego!

poniedziałek, 22 grudnia 2014

domowa masa makowa


Nigdy nawet się nie zastanawiałam i zawsze w okresie świątecznym podczas zakupów w koszyku lądowała puszkowa masa makowa. Na prawdę, nie pomyślałam, żeby zrobić domową... W tym roku nauczyłam się sama wytworzyć wiele rzeczy, które zazwyczaj kupowałam w sklepie (i przy okazji przekonałam się, że domowe=najlepsze :)) więc pomyślałam, że masa makowa będzie kolejna na tej liście. Nawet nie wiecie ile tracicie kupując ten mak z puszki! Domowa masa makowa bije wszystkie sklepowe na głowę! Przemilczę już skład - bo w tej, którą kupicie w supermarkecie macie kilka rodzynków i migdałów na krzyż oraz jakiś 1% miodu (serio, ostatnio specjalnie sprawdzałam :p). A w domowej? Masa bakalii, zero chemii, dużo miodu! I możecie sami wybrać zestaw bakalii jakie chcecie mieć w swojej masie :) Nie lubisz rodzynków? Żaden problem - użyj suszonej żurawiny lub innych suszonych owoców jakie lubisz. Same plusy :) Wykonanie nie jest trudne, wręcz tak samo proste jak pójście do sklepu, jedynie moczenie maku zabiera trochę czasu, ale warto, oj warto :) Polecam wykorzystać tę masę do makowca (klik) lub gwiazdy makowej, na którą przepis już niebawem, może nawet uda mi się go opublikować przed Świętami...


DOMOWA MASA MAKOWA
przepis autorski // ponad 800g masy makowej

~200g mielonego maku niebieskiego (ja użyłam TAKIEGO)
~50g rodzynków
~20g orzechów włoskich
~30g migdałów w słupkach Piątnica
~50g suszonych moreli
~30g suszonych śliwek
~100g miodu (w wersji wegańskiej miodu sztucznego lub syropu klonowego/z agawy)
~60g cukru
~300ml wody
~1/2 buteleczki olejku migdałowego

Mak zalewamy na noc wodą i przykrywamy. Następnego dnia siekamy bakalie i razem z miodem, cukrem oraz olejkiem dodajemy do maku. Mieszamy dokładnie. Masę przechowujemy w szczelnie zamkniętym pojemniku (np. w zakręconym słoiku) w lodówce. Smacznego! :)

Przepis dodaję do akcji:
Wigilia 2014

czwartek, 11 grudnia 2014

przygotowania do świąt. domowa przyprawa do piernika


Piernik już dojrzewa (przepis - KLIK). Przepisy na pierniczki - w trakcie wypróbowywania. Świąteczny klimat coraz bardziej wyczuwalny, i nie chodzi tu tylko o piernikowe zapachy rozchodzące się w domu podczas pieczenia ciasta czy pierniczków :) Przez długi okres czasu śniegu nie było, ale kilka dni temu napadało go całe mnóstwo! Ciekawe, czy będziemy mieć białe Święta? :) Moim zdaniem Święta bez śniegu nie mają już tak samo magicznego klimatu... No ale, śnieg śniegiem. Święta bez...piernika?! Nie, nie może być!


Przyznam się, że zawsze korzystałam z gotowych mieszanek do piernika. Dopóki nie przeczytałam składu. Wiecie, jak oszukują nas producenci? Dodają do przypraw cukier lub mąkę pszenną, aby było ich więcej i wyszło taniej (oczywiście taniej dla producenta...). Niektóre mieszanki mają również dziwne chemiczne dodatki...

W tym roku postanowiłam, że sama wykonam mieszankę przypraw korzennych! Nie jest to trudna rzecz. Wystarczy zgromadzić kilka przypraw, zmielić je (lub kupić mielone) i wymieszać. Domowa przyprawa jest o niebo lepsza od sklepowej! Możecie dodać do niej przyprawy w takich proporcjach jak lubicie, jesteście wolni od chemii i nie padacie ofiarą perfidnego oszustwa. W dodatku wychodzi taniej, bo choć przyprawy na domową mieszankę też nieco kosztują, to jest ona o wiele bardziej aromatyczna niż sklepowa i co za tym idzie - bardziej wydajna. W końcu macie tu same przyprawy, a nie przyprawy wymieszane z mąką...


W internecie jest wiele wersji przepisów na przyprawę do piernika. Można rzecz - ile blogów tyle przepisów :) Ja zaprezentuję Wam moją wersję, którą opracowałam robiąc kilka wersji tej przyprawy - ta była najlepsza. Jej podstawą jest cynamon. Pięknie pachnie! Czasami otwieram słoiczek ot tak - żeby powąchać, hehe :)



DOMOWA PRZYPRAWA DO PIERNIKA
przepis autorski // ok. 80g przyprawy

~60g mielonego cynamonu
~6g mielonego kardamonu
~10g mielonego imbiru
~4 1/2 łyżeczki mielonych goździków
~ziarenka z 6 gwiazdek anyżu ----> rozgnieść w moździerzu
~4 ziarenka ziela angielskiego ----> rozgnieść w moździerzu
~3 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej

Jeśli macie niezmielone przyprawy - zmielcie je za pomocą młynka do kawy/malaksera/rozgniećcie w moździerzu. Mi część udało się kupić zmielonych :)
Wykonanie jest banalnie proste, bo wystarczy wszystko ze sobą wymieszać i przechowywać w szczelnie zamkniętym słoiku. Gotowe! :)


Przepis dodaję do akcji:
Piernik świąteczny, piernik staropolski na święta

niedziela, 30 listopada 2014

pigwa w syropie (idealna do herbaty)


Witajcie :) Wiem, że sezon na pigwę już się zakończył, ale nie zdążyłam wcześniej z publikacją tego przepisu. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przepis zapisać i wrócić do niego w następnym sezonie :)
Powiem Wam, że próbowałam zrobić pigwę w syropie trzy razy. I jak się okazało - do trzech razy sztuka :) Dwie pierwsze próby były nie udane, ale za trzecim razem już dopracowałam przepis, pigwa wyszła tak jak powinna i mogę się podzielić z Wami przepisem! Syrop jest idealny do herbaty, która cudownie rozgrzeje nas w zimne jesienne czy zimowe wieczory :)
Przepis dedykuję mojej Mamie, bo to dla niej zrobiłam ten syrop! :) ♥




PIGWA W SYROPIE
przepis autorski // 3 słoiki po 330ml

~1kg pigwy
~1kg cukru

Pigwę kroimy na ćwiartki, wypestkowujemy i każdą ćwiartkę przekrawamy jeszcze 2-3 razy. Kawałki pigwy układamy warstwowo w dużym słoju (ja użyłam dwóch, bo w jednym się nie zmieściły) przesypując je cukrem. Powinno to po prostu wyglądać tak: owoce pigwy - warstwa cukru - owoce pigwy - warstwa cukru itd. do wykończenia składników :) Następnie słoiki zakręcamy i odstawiamy w ciemne, suche miejsce, np. szafka kuchenna będzie idealna, na 3 dni :) Raz dziennie można "zamieszać" słoikiem (nie otwieramy ich!) aby cukier był równomiernie rozprowadzony. Po upływie 3 dni należy zagotować zawartość słoików i wrzącym syropem napełnić wyparzone, również gorące słoiki, zakręcić wyparzonymi wraz ze słoikami zakrętkami, włożyć do piekarnika nagrzanego do 100*C na ok. 15 minut, wyjąc, odwrócić do góry dnem, przykryć ściereczką i pozostawić do ostudzenia. Smacznego! :)






środa, 15 października 2014

nalewka z przecieru malinowego (pozostałego po produkcji syropu)


Nie lubię marnować jedzenia. Dlatego, gdy po zrobieniu syropu malinowego została mi spora ilość przetartych malin, nie chciałam ich wyrzucać. Mogłam przełożyć je do słoików i zawekować, ale dżem już miałam, mogłam też zjeść lub wykorzystać do wypieków, ale miałam jeszcze całe 2kg nieprzerobionych malin. Wtedy pomyślałam, że można zrobić z nich nalewkę i tak też uczyniłam :) Tym samym powstała moja pierwsza nalewka :) Jeśli nie będziecie wiedzieć co zrobić z przecierem pozostałym po produkcji soku możecie wykorzystać wcześniej opisane przeze mnie opcję, lub przygotować także tę nalewkę.


NALEWKA MALINOWA (Z PRZECIERU POZOSTAŁEGO PO PRODUKCJI SYROPU)
przepis autorski // ok. 1,2l nalewki

~przecier malinowy pozostały po produkcji syropu malinowego
~2-3 garście świeżych malin
~2-3 łyżki cukru
~700ml wódki/spirytusu/pół na pół (ja użyłam wódki)

Przecier przekładamy do dużego słoja, dodajemy świeże maliny, zasypujemy cukrem i odstawiamy na ok. 30 minut. Po tym czasie mieszamy całość i zalewamy alkoholem. Zakręcamy słoik i odstawiamy w ciemne, suche i niezbyt gorące miejsce na ok. 10 dni (ja trzymałam nalewkę w szafce kuchennej). Następnie nalewkę przefiltrowujemy 1-2 razy, przekładamy do butelki/butelek i odstawiamy do "przegryzienia" (czas zależy od użytego alkoholu, poza tym w internecie przeczytałam, że nalewka najlepiej smakuje...po kilku miesiącach :)). Smacznego! :)

niedziela, 12 października 2014

czekoladowa niedziela #7 - czekośliwka (powidła śliwkowe z kakao)


W tamtym roku zrobiłam czekowiśnię i byłam zachwycona jej smakiem. Zresztą nie tylko ja, bo każdy, kto spróbował tamtego dżemu podzielał moje zdanie. Żałowałam, że zrobiłam jej tak mało i postanowiłam, że w tym roku na pewno zrobię więcej! Ale...zupełnie przegapiłam sezon wiśniowy i nic z tych planów nie wyszło. Wtedy przypomniałam sobie o czekośliwce, której chciałam spróbować i pomyślałam, że teraz właśnie mam okazję. Ten dżem nie okazał się wcale gorszy od czekowiśni, jest równie pyszny! W końcu śliwki i czekolada to świetne połączenie. Polecam Wam zawekować go w swoje słoiki jeszcze w tym tygodniu, bo śliwki niestety się kończą... A sobie obiecuję, że za rok nie przegapię sezonu na wiśnie i zrobię i czekowiśnie i czekośliwkę, a może znajdę też nowe, trzecie połączenie dżemu z kakao? :)


"CZEKOŚLIWKA"
przepis autorski // 3 słoiki po 330ml

~1,5kg śliwek węgierek, bardzo dojrzałych
~50g kakao
~100-150g cukru

Śliwki wypestkowujemy, przekładamy do garnka i gotujemy przez 3-4 dni, każdego dnia po ok. 1 godzinie. Trzeba często mieszać, bo powidła mają skłonność do przypalania się. Przy ostatnim etapie gotowania dodajemy cukier i kakao. W piekarniku wyparzamy słoiki i zakrętki, do jeszcze gorących nakładamy dopiero co zdjęty z palnika dżem, zakręcamy, odwracamy do góry dnem i pozostawiamy do całkowitego ostudzenia. Smacznego! :)


czwartek, 2 października 2014

syrop malinowy niskocukrowy


Znają go chyba wszyscy. Mama zawsze kazała mi go pić gdy chorowałam. W dzieciństwie bardzo go lubiłam i nawet gdy byłam zdrowa piłam go. Mowa oczywiście o domowym. Sklepowe soki "owocowe" powodują, że mam ochotę załamać ręce. Tyle w nich owoców, ile śniegu w lipcu ;) Ostatnio specjalnie sprawdziłam skład jednego z popularniejszych - wiecie ile miał malin? AŻ 0,5%! I to śmie się nazywać syropem malinowym. Na pierwszym miejscu oczywiście cukier, lub w innych syropach jeszcze gorszy syrop g-f. A przecież zrobienie domowego syropu z malin nie jest ani troche trudne czy bardzo pracochłonne. Lepiej chyba wiedzieć co się pije? Poza tym sklepowym syropem z zaw. 90% chemii nikogo nie wyleczycie. Za to domowy syrop będą chcieli pić i wszyscy zdrowi :) Mój syrop nie ma w sobie dużo cukru, nie jest baaaaardzo słodki. Z czasem gdy stałam się starsza zmieniły mi się smaki i syrop był dla mnie tak okropnie słodki, że nawet podczas grypy nie chciałam go pić, bo nie przechodził mi przez gardło bez wypicia następnie dwóch szklanek wody. Syrop z tego przepisu jest idealnie słodki. Dobry będzie nie tylko do rozrobienia z wodą, ale i np. do deserów :)




SYROP MALINOWY
przepis autorski // 6 słoiczków po ok. 300ml

~2kg malin
~400g cukru (w tym 2 łyżki cukru z wanilią)

Maliny układamy warstwami w garnku, każdą warstwę zasypując cukrem. Odstawiamy na ok. 40 minut. Następnie całość zagotowujemy i gotujemy ok. 5-10 minut. Bierzemy drugi garnek, czerpak i sito, które umieszczamy nad garnkiem. Przez sitko przecieramy maliny, tak aby sok został w drugim garnku. Ponownie doprowadzamy syrop do wrzenia i szybko przelewamy do gorących, wyparzonych słoików i zakręcamy wyparzonymi zakrętkami. Odwracamy słoiki do góry dnem i pozostawiamy do całkowitego ostudzenia. Malin, które Wam zostaną nie wyrzucajcie, na dniach dodam przepis co można z nimi zrobić :) Smacznego!

wtorek, 30 września 2014

dżem malinowy z brzoskwiniami


Gdy życie daje Ci 7kg malin...zrób z nich dżem! :) Tak, tyle właśnie malin otrzymałam, może nie od "życia", ale od taty, który z kolei otrzymał je od kogośtam innego. Maliny pochodziły z ekologicznej uprawy, nie były nawożone etc. co jest ich plusem, ale miały też minus - były malutkie i delikatne, a tato wioząc je do domu jeździł chyba po samych dołach przez co maliny nieco się "rozciapały". Te które nadały się do mrożenia zamroziłam, a z reszty zrobiłam przetwory. Ten dżem jest jednym z nich. Dodałam do niego też brzoskwinie, które jeszcze nie zostały wykorzystane, a ich czas mijał. Takie uroki bycia obdarowywanym ze wszystkich stron :))

Jeszcze chwilka na temat samego dżemu - jest oczywiście przepyszny, jak to domowy. Nie dałam do niego dużo cukru, wręcz baardzo mało, jak na taką ilość owoców i dla mnie jest idealny! W końcu nie za słodki. Wyczuwa się w nim przyjemną kwaskowatość malin, a ich pestki fajnie chrupią pod zębami. Dżem można przetrzeć przez sito, jeśli nie chcecie pestek, ale dużo z tym roboty, a w pestkach mamy mnóstwo błonnika :)



DŻEM MALINOWO-BRZOSKWINIOWY
przepis autorski // ok. 10 słoików różnej wielkości

~2kg malin
~730g brzoskwiń
~350-400g cukru (w tym 3 łyżki cukru z wanilią)
~łyżka gumy guar

Maliny i brzoskwinie umyć. Brzoskwinie obrać i pokroić drobno. Owoce wrzucić i garnka i gotować na małym ogniu dopóki się nie rozpadną. Cukier wymieszać z gumą guar (zagęści dżem) i stopniowo, ciągle mieszając dodawać do dżemu. Gotować jeszcze ok. 5 minut. Przełożyć dżem do gorących, wyparzonych słoików i zakręcić wyparzonymi zakrętkami. Odwrócić słoiki do góry dnem i pozostawić do całkowitego ostudzenia. Smacznego! :)

środa, 24 września 2014

brzoskwinie w korzennym syropie z..whiskey


Tego nie miałam w planach. Ale kiedy dostałam 5kg brzoskwiń coś z nimi zrobić trzeba było. Szczerze mówiąc nie miałam ochoty na dżem. Chciałam zrobić "coś innego". A wtedy na myśl przyszły mi brzoskwinie w syropie. Kolejny problem - to jest "za zwykłe"... Zaraz, zaraz, gdyby tak dodać cynamon, goździki, anyż, hmmm, to może być dobre! O, a tam z tyłu szafki stoi whiskey, której nikt nie pije - to będzie fajne połączenie! I tak mniej więcej powstały te brzoskwinie. Czyli zupełnie spontanicznie. Ale wiecie co Wam powiem? Czasami te spontaniczne, improwizowane przepisy wychodzą najlepsze! :) Pomyślcie, jak będzie smakować sernik z tymi brzoskwiniami! Nie mogę się doczekać kiedy taki upiekę, hihi :)


BRZOSKWINIE W KORZENNYM SYROPIE Z WHISKEY
przepis autorski // 4-5 słoików

~ok. 1,5kg brzoskwiń
~850ml wody
~150ml whiskey
~200g białego cukru
~150g cukru trzcinowego
~płaska łyżka cynamonu
~kilka lasek cynamonu
~kilka ziaren kardamonu
~gwiazdki anyżu
~goździki (nie mielone)
~laska wanilii

Brzoskwinie obrać i pokroić - większe na ćwiartki, mniejsze na połówki, mniej więcej tak, aby wszystkie kawałki były równe. W garnku wymieszać cukry i dodać przyprawy (z wanilii wyskrobać ziarenka - ale laskę też można wrzucić!), następnie wlać wodę i whiskey, wymieszać i zagotować. Gotować ok. 10 minut, lub do czasu aż syrop nieco zgęstnieje. Do gotującego się syropu wrzucić owoce i gotować ok. 5-10 minut w zależności od miękkości owoców. Do wyparzonych słoików wkładać kawałki brzoskwiń i zalewać syropem, zakręcać również wyparzonymi zakrętami, odwrócić do góry dnem i pozostawić do ostudzenia, lub po zakręceniu zapasteryzować słoiki w piekarniku (bezpieczniejsza opcja). Smacznego! :)


wtorek, 26 sierpnia 2014

domowy jogurt sojowy (VEGAN)


Od dawna chciałam spróbować jogurtu sojowego. Niestety w moim mieście nigdzie nie mogłam go dostać. Przy ostatniej wizycie w większym mieście odwiedziłam kilka eko-sklepów i tam też go nie znalazłam, ale ku mojemu zdziwieniu kupiłam ten jogurt w supermarkecie :) W związku z tym, że u siebie nie mam możliwości zakupu tego jogurtu postanowiłam spróbować zrobić domowy - takim samym sposobem jak robi się mleczny jogurt. Za pierwszym razem mi się nie udało - jogurt skisł, nie wiem co było tego przyczyną, ale miałam w zapasie jeszcze trochę roślinnego jogurtu i spróbowałam ponownie - tym razem się udało! :)


Domowy jogurt sojowy smakuje bardzo podobnie do kupnego. Wychodzi może nieco rzadszy, ale możecie użyć mniejszej ilości mleka żeby otrzymać gęstszy, lub po przygotowaniu zostawić go na gazie aby woda odciekła. W każdym bądź razie polecam spróbować - wychodzi o wiele taniej i jeśli tak jak ja macie problemy z dostępem do sojowego jogurtu ten sposób jest świetny. Jogurt który otrzymamy potem będzie "starterem" do zrobienia kolejnej porcji :)



DOMOWY JOGURT SOJOWY
ok. 900-1000g jogurtu

~1l mleka sojowego
~200g jogurtu sojowego (naturalnego, nie jakieś deserki. mój miał w składzie: bazę sojową (woda, ziarno soi), skrobię i kultury bakterii - to ostatnie jest najważniejsze)
~łyżka cukru

Składniki powinny być w temp. pokojowej.
Mleko wlewamy do garnka, dodajemy cukier i mieszamy. Ustawiamy garnek na palnik i podgrzewamy mleko sojowe do temp. ok. 40*C. Przydatny jest tu termometr kuchenny, ja go niestety nie posiadam więc sprawdzałam temperaturę palcem, mleko powinno być letnie, tak jak do rozczynu na ciasto drożdżowe :) Wyłączamy palnik. Kilka łyżek mleka mieszamy z jogurtem, a następnie wlewamy jogurt do garnka cały czas mieszajac żeby nie powstały grudki. Przelewamy całość do słoika, zakręcamy go, owijamy kocem i pozostawiamy na noc (lub na ok. 8-10h) w ciepłym, wolnym od przeciągów miejscu. Po upływie tego czasu powinna oddzielić się serwatka. Jeśli będzie jej dużo należy przecedzić jogurt przez gazę - na misce mocujemy gazę na którą wykładamy jogurt i pozwalamy mu żeby odciekł (ok. 30-60min., co jakiś czas można zamieszać), jeśli oddzieliło się mało serwatki wystarczy zamieszać. Jogurt przechowujemy w lodówce do 4 dni. Smacznego!
Jeśli chcecie zrobić jogurt sojowy po raz kolejny wystarczy z domowego odłożyć 200g i postępować tak samo. Wbrew pozorom jest to bardzo łatwe :)